środa, 12 lipca 2017

Morskie opowieści, czyli podałam dalej :)

Jakiś czas temu załapałam się na "Podaj dalej" u Carpediem. Odebrałam swoją niespodziankę tuż przez Wielkanocą, przyszła więc pora, żeby obdarować trzy chętne osoby. Paczuszki już wysłane i rozpakowane, zatem mogę Wam pokazać co przygotowałam.
Wszystkie trzy upominki były w wakacyjnym klimacie, w kolorach beżu i błękitu. Wszak jak pogoda nie rozpieszcza trzeba robić co się da ;)
Do przydasi oraz słodyczy dołączyły kartki, które pokazywałam w poprzednim poście i trzy niewielkie rybki. Praca nad nimi to była czysta przyjemność :)
Z jedna strona uszyta jest z bawełny, a druga to lniana aida z haftem.



Dziewczyny, jeszcze raz dziękuję za wspólną zabawę!

sobota, 8 lipca 2017

Trzy karteczki

Kartki to nie mój ulubiony temat. Jakoś nie czuję się w tym szczególnie swobodnie. Straszliwie podobają mi się te, które łączą w sobie dużo elementów. Podziwiam dziewczyny, które produkują katkowe cuda - czy to " na bogato", takie gdzie każdy element wydaje się piękniejszy od poprzedniego czy skromniejsze. Prawdę mówiąc, zanim założyłam bloga wyprodukowałam 1 (jedną! ;D) karteczkę z haftem. Na piąte urodziny mój synuś dostał kartkę z jego ukochanym misiem Paddingtonem. Dzieciak przechowuje ją do dzisiaj jako jeden ze swoich skarbów, co wzrusza mnie niezmiernie ;)
Teraz dzięki zabawom blogowym była konieczność, by temat kartek przynajmniej odrobinę oswoić. No i tak powstały te oto trzy sztuki. Wieje z nich morskim wiatrem (chociaż ode mnie do morza kawał drogi) i wakacyjną beztroską. A przynajmniej takie było założenie :D




Chciałam Wam serdecznie podziękować, za tak wiele ciepłych słów pod adresem mojego modrzewiowego elfa. Mniej czasu mogę teraz poświęcić na robótkowanie i bloga, ale każde Wasze słówko to dla mnie porcja pozytywnej energii! 



środa, 5 lipca 2017

Wymianka owocowa u Kasi

Chyba jako ostatnia z uczestniczek prezentuję swoją wymiankową paczuszkę :)
Leciała do mnie z daleka, od Kasi G., a w kopercie znalazłam takie cudeńka:
Magnesiki (piękne, mówię Wam!), zestaw do zrobienia przypinek (mam już na nie pomysł :) ) i herbatki pachnące owocami.

Do tego papiery, naklejki i słodka kartka.
Kasiu, bardzo, bardzo dziękuję :)

Ja przygotowywałam upominek dla Karoliny, możecie go zobaczyć na jej blogu.
Przy okazji tej wymianki pierwszy raz robiłam zakładkę z haftem. Chyba nie ostatni, bo przekonałam się, że takie małe formy dają radość :D 

Jeszcze raz bardzo dziękuję Kasi, że podjęła się organizacji takiej pysznej zabawy!

czwartek, 18 maja 2017

The Larch Fairy (1)

Ilość postów na blogu w pełni odzwierciedla czas, jaki poświęcam na haft czy rękodzieło w ogóle. Plany były ambitne, ale codzienność pięknie zagrała mi na nosie. Do tej pory drzemki Antosia były moja chwilą oddechu i poświęcałam je głównie na haft. Dla mnie to czas idealny - dzieciak nie usypia w wózku (aż czasem żal pięknej, wiosennej pogody). Drzemkę zalicza na naszym łóżku, w dodatku sypia jak mysz pod miotłą. Tak więc czuję się w pełni rozgrzeszona - sprzątać się nie da, bo samo kręcenie się po pokoju bywa zgubne ;), a odstąpić dalej niż na krok to też niekoniecznie. No same powiedzcie, cóż lepszego można w tym czasie robić niż czytać, szydełkować lub haftować? :) Niestety, ostatnio jakieś te drzemki z przeszkodami i pobudkami a noce zarwane, w dodatku przez ten tydzień przeziębiony starszak nie chodzi do przedszkola. No i na hafcikach też nie sposób się w związku z tym skupić. Albo łapię chwilę snu, albo próbuję jednak po cichutku poskromić stosy prasowania, rozsypanych klocków i inne kurze na szafach.
Ale żeby nie było, że nitki się kurzą a igły rdzewieją powolutku w zeszłym tygodniu zaczęłam haftować pewnego elfika, co to pomieszkuje między modrzewiowymi gałązkami. Póki co mamy elfią twarzyczkę:



A kawałek dalej majaczy już skrzydełko. Ciekawa jestem efektu, bo na skrzydełkach sporo jest krzyżyków haftowanych muliną metalizowaną (na zdjęciach póki co tylko róż i błękit, potem dojdzie jeszcze sporo białego), będą się więc dość mocno skrzyły. Myślę, że na tle zieleni i brązów powinno to całkiem fajnie wyglądać.

Hafcik bardzo przyjemny. Taki na odpoczynek po stresach dnia i nocy :) Wybrałam len obrazkowy 30ct i bardzo jestem z tego wyboru zadowolona. To zdecydowanie mój ulubiony len, krzyżyki ładnie się na nim układają, są fajnie wypukłe i prawie że same się stawiają :) no i oko się zbytnio nie męczy, a z konturami łatwo się uporać :)  Wszystkie backstitche robione są w tym wzorze jednym kolorem, co też jak dla mnie jest sporym plusem.


I to w zasadzie byłoby na tyle mojej twórczości radosnej :)
Pozdrawiam Was mocno!

poniedziałek, 15 maja 2017

Majowa wymianka u Magos...

... czyli o tym, że Mikołaj czasem przychodzi wiosną :)
Dzisiaj będę się chwalić nie wytworami rąk własnych (bo tu nie bardzo jest czym, chyba niedługo to z szuflad będę starocie wyciągać, żeby blogowe pajęczyny odkurzyć), ale moim pierwszym wymiankowym prezentem.

Paczuszka od Jasiowej Mamy dotarła do mnie już dawno, ale że wymianka z nazwy majowa, to nie mogłam pokazać od razu, choć nie ukrywam, że miałam ochotę!
Mikołaj, w osobie pani listonoszki, nadciągnął w czasie drzemki mojej młodszej latorośli, co to łóżeczka własnego nie uznaje i nawet podczas snu nie można go z oka spuścić, więc nie było opcji, żeby paczuchę odebrać osobiście. Na szczęście pani listonoszka kochana jest i widząc mnie w oknie od razu stwierdziła: To co pani Aniu? Robimy jak zawsze? I w ten sposób paczka od Asi wylądowała w mało widocznym miejscu pod płotem, a ja czekałam na właściwy moment, coby po nią pognać :D A że wymiankowej paczki tak szybko się nie spodziewałam, to zachodziłam w głowę, cóż to takiego i już nawet rachunek sumienia zrobiłam, czy nie zamówiłam czegoś przypadkiem ostatnio :))
A w kopercie czekały pięknie zapakowane wspaniałości:


kanwa, wstążeczki, nasionka kwiatów (już wysiane, tyko czekać, kiedy zakwitną :) ), ptaszek na badylku, krem do rąk, słodycze (pudełko po czekoladkach na zdjęciu oczywiście jest już puste), herbatka. A to jeszcze  nie wszystko:


Asia uszyła dla mnie kosmetyczkę z hafcikiem w pięknych, pastelowych kolorach. Coś kiedyś pisała na blogu, że stawia dopiero pierwsze szyciowe kroki, ale wierzyć mi się nie chce ;) Bo kosmetyczka cudna! A to co znalazłam w środku każdą hafciarkę przyprawi o szybsze bicie serducha ;) w końcu która z nas nie kocha mulinek?
Całości dopełniła subtelna karteczka z ciepłym słowem.
Asiu, jeszcze raz z całego serca dziękuję :) Sprawiłaś mi wielką radość!

środa, 26 kwietnia 2017

TUSAL 2017 - kwiecień

"Kwietniu, miejsce daj
idzie miesiąc Maj (...)"

Znacie? Pamiętacie? "Bracia miesiące" to jedna z moich ulubionych książeczek z dzieciństwa! 
Też macie wrażenie, że czas zwariował? Rozpędził się i gna nie wiadomo po co, na złamanie karku. Przecież dopiero co robiliśmy noworoczne postanowienia, a tu  już prawie MAJ? Jak to?! Skąd? :-)
Pisząc o postanowieniach mam przed oczami skrzętnie upchnięte w szafie ufoki i płonę rumieńcem. Ale jakoś nam nie po drodze... Może kiedyś przyjdzie ich czas :) dla mnie haft to przyjemność, odskocznia i relaks, więc nic na siłę. 

Za to w TUSAL-owym słoiczku niteczek przybywa, toteż w nagrodę wyszedł dziś ze mną na wieczorny, szybki spacerek. Tak się prezentuje: 
I w środku:

Pozdrawiam :)
I pięknego majowego weekendu życzę!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Luca-S "Hat to Hat" (2)

Chciałam Wam pokazać moje postępy w haftowaniu "ślubnych kapeluszy". Nie są jakieś szczególnie wielkie, za mną trochę ponad 1/5 wzoru. Mam wrażenie, że idzie nieco mozolnie. Niby siedzę nad tym haftem dość pilnie (choć przed świętami z braku czasu odpuściłam go prawie na tydzień), ale nie przybyło jakoś szczególnie dużo. 

Wyszywa się dosyć przyjemnie, głównie dlatego, że we wzorze są spore plamy w jednym kolorze. Nuży mnie jednak trochę kolorystyka, dostaję już oczopląsu, bo kolory tła nie dość, że są do siebie podobne, to zlewają się z kolorem lnu. Nie żebym narzekała, to nie tak :)
Obiecałam sobie, że zacznę nowy hafcik dopiero, jak przekroczę połowę kapeluszowego wzoru. Ale już widzę, że muszę odpocząć i zmienić trochę kolorki. Przygotowałam więc sobie mulinę do haftu, który chodzi za mną już od jakiegoś czasu. Powiedziałabym, że jest wręcz natrętny ;) Otóż kiedyś szukałam wzoru kolejnej kwiatowej wróżki i trafiłam na grafikę "Larch fairy". Przepadłam! A jak okazało się, że jest do tego wzór haftu, to już nie było wyboru.

 Mały elfik-łobuziak miał poczekać na swoją kolej i nie pchać się przed zakochaną parę, co to gości na moim tamborku. No ale czy ktoś kiedyś widział cierpliwego małego chłopca? ;) No i jak tu czekać, skoro rosnący niedaleko naszego domu modrzew to jedno w ulubionych miejsc zabaw mojego synka? W dodatku widzę go co rano z okna sypialni, a gdziekolwiek idę, muszę przejść obok :) Prześladuje mnie więc ten wzór, bo ile razy widzę drzewo, myślę "HAFT!" :D

 Dylemat mam tylko z wyborem materiału. Na początku planowałam Aidę 20ct lub Bellanę, ale chyba dam oczom odpocząć i zdecyduję się na len 30ct. Haft wyjdzie wtedy spory, ale zapewne i tak wyląduje gdzieś w dziecięcym kąciku. A zawsze to milej dla mojego oka, jak na połowie ściany rozgości się elf niż minionek :D
A na koniec chciałam pokazać Wam zdjęcie z dzisiejszego spaceru. Wybieraliśmy się i wybrać nie mogliśmy, bo u nas dziś prawdziwy kwiecień plecień: słońce, ulewy, wichury, deszcz ze śniegiem i grad... Ale udało się wstrzelić w moment między jedną ulewą a kolejnym gradobiciem (choć nie ukrywam, wracaliśmy w sporym pośpiechu). Spacer udany, a mi jedno ze zdjęć zupełnie skojarzyło się z dziewczynkami z wózeczkiem z SALu Chagi... Z tym że u mnie ten obrazek w wersji zdecydowanie męskiej ;)



Pozdrawiam ciepło i wiosennie :))
A, i takie mam pytanko :) nie ma ktoś ochoty na "Podaj Dalej" z mojego poprzedniego posta? Jeszcze jedna paczuszka nie ma adresata, więc zapraszam!